Już 23 września rozpoczniemy Nowennę przed Świętem Aniołów Stróżów!
A tym roku przygotowałyśmy coś specjalnego – rozważania oparte na Słowie Bożym, które napisała i nagrała nasza siostra Maria Druch. Będą one emitowane każdego dnia o 7:20 w Radio Jasna Góra, a także o 7:00 będą publikowane na kanale Siostry od Aniołów na YouTube. Jeśli ktoś woli czytać, albo wrócić później do wysłuchanego słowa, zapraszamy tutaj! Pod tym wpisem będziemy każdego dnia publikować kolejne dni nowenny.
Na 2 października mamy przygotowane osobne nagranie i muzyczną niespodziankę!
Zapraszamy do wspólnej drogi z Aniołem Stróżem! Już od jutra!
Fragmenty biblijne zostały zaczerpnięte z Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu Wydawnictwa Świętego Pawła, 2008.
Idziemy razem. 9 dni z Aniołem Stróżem
Dzień 9: Odkryj swoją wartość
Szczęść Boże, cześć!
Dziś kończymy naszą nowennę. Zatrzymaj się jeszcze raz przy sobie, weź głęboki oddech
i podaruj sobie oraz swojemu Aniołowi te kilka minut dla waszej relacji.
Wczoraj widzieliśmy, jak anioł w spektakularny sposób wyprowadził Piotra z więzienia.
I wcale bym się nie zdziwiła, gdyby pojawiła się w tobie cicha myśl: „No tak, to w końcu Piotr. Pierwszy papież, filar Kościoła. Nic dziwnego, że Bóg posłał anioła, by go ratować.
Ale co ze mną?”.
Jak często czujesz się kimś nieważnym, niewystarczającym? Jak często porównujesz się
z innymi, wypadając we własnych oczach blado? Skąd dziś czerpiesz poczucie swojej wartości: z tego, ile udało ci się zrobić, z ocen innych ludzi, czy z prawdy, która leży znacznie głębiej?
O naszej niezbywalnej wartości zapewnia nas dzisiaj sam Jezus słowami z Ewangelii św. Mateusza. Posłuchaj: „Pamiętajcie, żeby nie gardzić żadnym z tych małych, bo mówię wam, że ich aniołowie widzą ciągle oblicze mojego Ojca, który jest w niebie”. (Mt 18, 10)
Niezwykle ważny jest kontekst, w jakim padają te słowa. Chwilę wcześniej uczniowie pytają Jezusa, kto jest największy w królestwie niebieskim. Spodziewają się rankingu zasług, hierarchii stanowisk, a Jezus stawia w samym centrum dziecko. I wypowiada jedno
z najbardziej rewolucyjnych zdań Nowego Testamentu: aby wejść do Królestwa, trzeba stać się jak dziecko.
Podstawą naszej ufności w to, że mamy obok siebie Anioła Stróża jest nasza wiara,
że jesteśmy ukochanymi Dziećmi Bożymi. Z tego wypływa cała reszta. Bóg podarował towarzystwo Anioła każdemu człowiekowi – bez żadnego wyjątku. Nie za dobre stopnie, nie za pobożne życie, nie za sukcesy zawodowe, nie za bycie ochrzczonym. Daje Anioła również tobie – po prostu dlatego, że jesteś. Twoja wartość jest faktem, a nie czymś, na co musisz zasługiwać i o co musisz nieustannie walczyć. Boga nie trzeba przekonywać o naszej wartości.
Nie otrzymujesz anioła tak, jak dostaje się maskotkę czy domowego zwierzaka.
Anioł to osoba. Ma wolną wolę, intelekt i swoją niepowtarzalną godność. Nie mamy nad nim władzy, nie możemy nim dyrygować – to potężny duch. On z miłością decyduje się być przy tobie, towarzyszyć ci i wspierać cię w drodze, ponieważ kocha Boga, a ze względu na Niego – kocha ciebie.
I możesz mieć absolutną pewność, że twój Anioł Stróż nie jest posłańcem „drugiej kategorii”, zesłanym na peryferie wszechświata za karę. On ma bezpośredni, nieprzerwany dostęp do samego Źródła – nieustannie wpatruje się w oblicze Ojca. Twojego Ojca. Dzięki temu, gdy wsłuchujesz się w jego ciche podpowiedzi, nie zejdziesz z drogi. A nawet jeśli ci się to przydarzy, bo wciąż uczysz się go słuchać, on pomoże ci na nią powrócić.
Jezus mówi: „Nie gardźcie żadnym z tych małych”. Najczęściej tym, kim gardzimy najbardziej bezlitośnie, jesteśmy my sami. Nie lubimy swoich słabości, wolniejszego tempa, roztargnienia, naszych ograniczeń. Kiedy patrzysz na siebie z niechęcią i krytyką, Anioł stoi tuż obok i patrzy na ciebie oczyma Boga, w którego twarz bez przerwy spogląda. On odbija dla ciebie Boży zachwyt nad twoim istnieniem.
Możesz czasem ulegać poczuciu, że jesteś pomijany w pracy, niezauważana w rodzinie czy samotny w tłumie. Obecność Anioła Stróża to niezmienny, cichy dowód na to, że dla Nieba nikt z nas nie jest anonimowym numerem w tłumie. Masz godność królewską. Jesteś kimś, dla kogo warto posłać osobistego przewodnika i przyjaciela. Kimś, na kim Bogu tak bardzo zależy, że postawił przy tobie posłańca tak bliskiego Jego Sercu.
Czy nie byłoby wspaniale choć przez chwilę spojrzeć na siebie oczami Boga? Zachwycić się tym, jak cudownie cię stworzył? Z jaką czułością cię utkał, jakimi darami obdarował?
Podaruj dziś sobie gest prawdziwej życzliwości. Stań przed lustrem albo po prostu zamknij oczy i połóż dłoń na sercu. W tej krótkiej chwili zdejmij z siebie wszelkie oceny, presję
i surową samokrytykę. Przypomnij sobie, że dokładnie w tej samej sekundzie twój Anioł widzi oblicze Ojca – i jednocześnie patrzy na ciebie z bezwarunkową czułością. Widzi
w tobie podobieństwo do Stwórcy, odblask Jego chwały. Ze względu na wielkość Tego, który powołał cię do życia, powiedz sobie w duchu jedno zdanie: „Jestem ważny i cenny w oczach Boga. Jestem ważna i cenna. Nie muszę na tę miłość niczym zasługiwać”.
Droga dziewięciu wspólnych dni dobiegła końca, ale przed nami jeszcze wielkie świętowanie! Już teraz zapraszam ciebie i twojego Anioła na jutrzejszy, świąteczny odcinek – 2 października staniemy we wspólnym chórze dziękczynienia i uwielbienia! Do usłyszenia!
Maria Druch, Siostra od Aniołów
Dzień 8: Wyjdź na wolność
Szczęść Boże, cześć!
Zbliżamy się powoli do końca naszej nowenny. Weź głębszy oddech i zatrzymaj się na te kilka minut przy tym, co dla ciebie ważne, za czym tęsknisz. Niech to będzie czas wytchnienia dla ciebie i twojego Anioła.
Wczoraj uświadamialiśmy sobie obecność naszego Stróża w codziennych wyborach – jako Tego, który nas poprzedza i przygotowuje nam bezpieczną przestrzeń. Dziś spojrzymy
z perspektywy zatrzymania w drodze, nagłego utknięcia. Naszą scenerią będzie ciemny, chłodny loch.
Może w jakimś obszarze swojego życia czujesz się dziś jak w pułapce bez wyjścia?
Co odbiera ci poczucie wolności i zdolność podejmowania decyzji: natrętne myśli, stary schemat reagowania, paraliżujący lęk o przyszłość, z którego trudno się wyplątać, a może poczucie, że jakieś drzwi zatrzasnęły się bezpowrotnie?
Patrząc z boku, dokładnie w takim momencie życia był św. Piotr, kiedy przyszedł do niego anioł. Posłuchaj fragmentu z Dziejów Apostolskich: „Pilnowano więc Piotra w więzieniu, a Kościół nieustannie modlił się za niego do Boga. Następnego dnia Herod chciał go wydać. W nocy Piotr, skuty podwójnymi kajdanami, spał między dwoma żołnierzami. Strażnicy pilnowali także bramy. Wtedy zjawił się Anioł Pański i w celi rozbłysło światło. Anioł trącił w bok Piotra, obudził go i powiedział: «Wstawaj szybko!». I opadły mu z rąk kajdany. «Ubierz się i nałóż sandały». I zrobił tak. Wtedy anioł rozkazał: «Narzuć na siebie płaszcz i chodź za mną!». A on poszedł za nim. Wciąż nie wiedział, że to, co czyni anioł, dzieje się naprawdę, bo wydawało mu się jednak, że śni. Minęli pierwszą i drugą straż i doszli do żelaznej bramy prowadzącej do miasta, a ona sama otworzyła się przed nimi. Wyszli na zewnątrz i przeszli jedną ulicę. Wtedy anioł zniknął”. (Dz 12, 5–10)
Niezmiennie zachwyca mnie w tym tekście spokój Piotra. Na kilka godzin przed egzekucją – on po prostu śpi. Nie próbuje rozwalić muru głową, nie roztrząsa, nie miota się w bezsilności, a w tym momencie nawet się nie modli. Widzę tu drogę dojrzałości Piotra i upodobnienie się do Mistrza. Jeszcze kilka lat wcześniej to on w panice budził Jezusa śpiącego w łodzi podczas burzy. Dziś wie, że cokolwiek się wydarzy, jest w rękach Boga. I czasem to jest najlepsze, co możemy zrobić: uznać fakty, przyjąć rzeczywistość taką, jaka jest, i nie tracić sił na jałową szamotaninę.
Piotr spał twardo i głęboko. Spał tak mocno, że nie obudziło go nawet światło, którym rozbłysła cela. Anioł musiał wymierzyć mu zdecydowany, trzeźwiący cios w bok. To nie było łagodne muśnięcie, jak przy wyczerpanym Eliaszu. To był konkretny impuls, by od razu wyrwać Piotra z letargu. Choćby na tyle, by był w stanie wykonać proste polecenia: wstań, ubierz się, załóż sandały, zarzuć płaszcz, idź za mną. Nie ma tu miejsca na wielkie przemowy i długie tłumaczenia. Padają krótkie instrukcje, jak w wojsku. W sytuacji ratowania życia nie szukamy kwiecistych zdań. Sięgamy po sprawczość. Twój Anioł też to potrafi!
Ta sekwencja poleceń odsłania przed nami proces uwalniania – metodę małych kroków. Anioł nie każe Piotrowi jednym skokiem pokonać muru ani obezwładnić strażników. Mówi: zacznij od sandałów. W naszym życiowym uwikłaniu takim pierwszym krokiem bywa zrobienie herbaty, wylogowanie się z telefonu, popatrzenie przez otwarte okno. To tak, jakby Anioł mówił: zrób najprostszą rzecz, do jakiej masz teraz siłę. Ale zrób ją. Postaw ten jeden drobny krok.
Kajdany opadają, a ciężka żelazna brama otwiera się sama, gdy Piotr po prostu idzie za przewodnikiem. Twoje lęki, skostniałe mechanizmy obronne, poczucie niemocy czy uwikłania – to wszystko może wydawać się pancerne i nie do ruszenia. Twój Anioł Stróż stoi przy tobie, by przypominać, że dla Boga nie ma murów nie do przejścia. Nie ma takich drzwi, których nie potrafiłby otworzyć.
Jakie kajdany ciążą dziś w twoim sercu? Co cię unieruchamia, paraliżuje i sprawia, że nie możesz ruszyć z miejsca? Gdzie utknąłeś, gdzie utknęłaś?
Nie musisz dziś rozplątywać całego węzła. Wystarczy go odrobinę poluzować. Co będzie twoim dzisiejszym „założeniem sandałów”? Co jest dziś realne i możliwe, by przesunąć się choć o milimetr w stronę większej wolności i sprawczości? Krótki spacer, odpisanie na jedną wiadomość, uporządkowanie skrawka biurka czy pięć minut zupełnego milczenia?
Ten fragment Dziejów Apostolskich ma dla mnie jeszcze jeden ważny wymiar.
W Zgromadzeniu Sióstr od Aniołów drugi października obchodzony jest jako uroczystość
i właśnie ten tekst czyta się w liturgii Słowa, jako drugie czytanie. Towarzyszymy w nim Piotrowi, który po opuszczeniu więzienia puka do domu modlących się uczniów,
a posługująca dziewczyna myśli, że to nie Piotr, lecz… jego Anioł Stróż. To przypomina,
że nasz Anioł ma z nami znacznie więcej wspólnego, niż nam się wydaje.
Może tym małym krokiem będzie dziś ciche zwrócenie się do Niego? Możesz mu szepnąć, jak bardzo tęsknisz za wolnością. Że chcesz, by wyprowadził cię z twojego lochu – z mroku do światła, na świeże powietrze. Że pragniesz usłyszeć: „chodź za mną”, bo nie chcesz już dłużej błądzić w pojedynkę.
Pozdrawiam ciebie i twojego Anioła. Zapraszam cię na jutrzejszy, ostatni dzień naszej nowenny, w którym staniemy przed tajemnicą Miłości Ojca i odkryjemy, jak nieskończenie wiele znaczymy w Jego oczach. Do usłyszenia!
Maria Druch, Siostra od Aniołów
Dzień 7: Zaufaj prowadzeniu
Szczęść Boże, cześć!
Wejdź w kolejny dzień naszej nowenny z głębokim, spokojnym oddechem. Przez te kilka minut nie musisz się spieszyć, nie musisz wszystkiego kontrolować. Możesz po prostu ucieszyć się swoim byciem tu i teraz oraz cichą obecnością twojego anielskiego Przyjaciela.
Wczoraj oddaliśmy Aniołowi naszą modlitwę w złotej kadzielnicy – bez presji formy, ze zgodą na prostotę i zmęczenie. Dziś pozostajemy w przestrzeni modlitwy i ze świadomością trwania w niej, wychodzimy wprost na życiowy szlak.
Kiedy myślisz o swoim życiu, jak o drodze: przed jakimi decyzjami lub zakrętami dziś stoisz? Może zauważasz w sobie napięcie, lęk o jutro, niepewność, czy wybierasz właściwy kierunek w relacji, w pracy czy w osobistych planach? Spróbuj przez chwilę to w sobie zauważyć. A może przeciwnie – jesteś właśnie po przejściu trudnego, stromego odcinka i po prostu cieszysz się lekkością spaceru oraz pięknym widokiem?
W wędrówce Izraela przez pustynię bywały momenty pełne ulgi i chwile skrajnie trudne. Posłuchaj fragmentu Księgi Wyjścia i zobacz, jak Bóg w tym czasie troszczył się o nich przez swoich posłańców: „Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby strzegł cię w drodze
i doprowadził do miejsca, które przygotowałem dla ciebie. Miej wzgląd na niego i słuchaj jego głosu. Nie gardź nim, gdyż nie wybaczy wam waszych przewinień, bo występuje w moim imieniu. Jeśli będziesz pilnie słuchał jego głosu i spełnisz wszystkie moje słowa, stanę się wrogiem twoich wrogów (…). Mój anioł będzie cię prowadził (…)”. (Wj 23, 20–23a)
To jeden z moich ulubionych anielskich fragmentów w całej Biblii. Niezwykle koi mnie myśl, że każdy mój krok jest poprzedzony obecnością anioła. Bóg mówi, że posyła go przede mną
i przed tobą. To znaczy, że gdziekolwiek idziesz, twój anioł idzie pierwszy. Cokolwiek ma się wydarzyć jutro – on już tam na ciebie czeka.
Dotyczy to także sytuacji, która dziś budzi twój największy lęk: jutrzejszej trudnej rozmowy, odbioru wyników badań, skomplikowanej logistyki jakiegoś wydarzenia. Twój Anioł już tam jest i przygotowuje dla ciebie bezpieczną przestrzeń. Nie wchodzisz w nieznane w pojedynkę.
Bardzo lubię pamiętać o tym, kiedy prowadzę rekolekcje i warsztaty. Choć mam za sobą setki spotkań z ludźmi, za każdym razem odczuwam lekki stres. Wtedy zawsze pomaga mi myśl, że ta sala i ten czas są już napełnione anielską obecnością. Że mój Anioł Stróż oraz aniołowie wszystkich uczestników zadbali o to, by to spotkanie przyniosło dokładnie takie owoce, jakich potrzebujemy.
Bóg mówi dalej: „słuchaj jego głosu”. Od lat uczę się odróżniać głos anioła od szumu moich własnych myśli i przekonań. Anioł rzadko przemawia w spektakularnych wizjach czy gromach z nieba. Jego prowadzenie to najczęściej cichy, subtelny błysk w sumieniu: nagłe natchnienie, by komuś odpuścić; impuls, by nie wchodzić w jałowy spór; delikatne przynaglenie, by zwolnić albo odezwać się do bliskiej osoby. Z czasem coraz łatwiej przychodzi nam rozpoznać te ciche podpowiedzi.
Droga z Aniołem odsłania się krok po kroku. Nikt z nas nie dostał szczegółowej mapy całego życia z rozpisanym z góry każdym zakrętem. Nasz Anioł zna cel ostateczny, bo Niebo to jego dom. I w odróżnieniu od nas – on już tam przebywa. Prowadzi nas, odsłaniając kolejne etapy we właściwym momencie. Czasem daje światło wyłącznie na ten jeden krok, który masz postawić dzisiaj. To uczy pokory i zdejmuje męczący przymus planowania wszystkiego na zapas.
Ostatecznym celem naszej drogi jest Niebo, ale po drodze mamy sporo mniejszych, codziennych celów. One też są ważne. Jeśli stoisz dziś przed trudnym wyborem, obecność Anioła pomaga wybierać trasy niekoniecznie najwygodniejsze i omijające wszelki wysiłek, ale takie, na których nie zgubisz siebie. Twój Anioł Stróż troszczy się o to, by twoje życie miało smak, kolory i głębię – żeby czuć, że naprawdę żyjesz, a nie tylko walczysz
o przetrwanie.
Tym fragmentem Księgi Wyjścia modlę się od siedemnastu lat, śpiewając go do skomponowanej przez siebie muzyki. W tekście padają słowa Boga: „Moje imię jest w nim”. Imię Boga jest w aniele. W twoim Aniele Stróżu sam Bóg staje się namacalnie obecny przy tobie! W szczególny sposób ta prawda przejawia się w trzech Archaniołach, których święto dziś obchodzimy, a których imiona noszą w sobie słowo „Bóg”. To Michał – Któż jak Bóg; Gabriel –Bóg jest mocą; Rafał – Bóg uzdrawia. Ci trzej wysłannicy objawiają nam Boże serce, a ich obecność jest żywym dowodem Jego czułości.
Zapraszam cię dziś do małego „rachunku sumienia z dobra”. Spójrz wieczorem na miniony dzień bez surowości i bez oceniania. Zauważ anielskie impulsy: przypomnij sobie, czy pojawiła się w tobie choć jedna cicha myśl o dobru? Chęć powstrzymania uszczypliwości? Dar życzliwości? Odruch, by nie dolewać oliwy do ognia? Podziękuj za te ciche podszepty – to właśnie był głos twojego Przewodnika.
Zrób kolejny krok w Jego spokojnym towarzystwie.
Pozdrawiam serdecznie ciebie i twojego Anioła. Zbliżając się powoli do końca nowenny, spotkamy się jutro w scenerii więzienia, w którym św. Piotr przebywał skuty łańcuchami
i zobaczymy, jak anioł wyprowadza nas z wewnętrznych zamknięć i lęków, które wydają się zaryglowane na cztery spusty.
Maria Druch, Siostra od Aniołów
Dzień 6: Oddaj mu modlitwę
Szczęść Boże, cześć!
To już szósty dzień naszej nowenny. Weź głębszy oddech i zatrzymaj się na te kilka minut przy tym, co dla ciebie ważne, za czym tęsknisz. Niech to będzie czas wytchnienia dla ciebie
i twojego Anioła.
Wczoraj widzieliśmy jego interwencję pośród ognia – także tego emocjonalnego, gdzie chłodził nasze wnętrze i chronił granice. Dzisiaj dotkniemy przestrzeni, w której tak często sami nakładamy na siebie presję wyników, poprawności, a nawet duchowej perfekcji. Naszej relacji z Bogiem i spotkania z Nim, czyli modlitwy.
Czym jest dla ciebie modlitwa? Jak ona wygląda, zwłaszcza wtedy, gdy pojawia się zmęczenie, przytłoczenie albo rozproszenie? Czy nie odzywa się wtedy wstyd lub poczucie winy, że znowu nie udaje się skupić, że ta modlitwa nic nie jest warta, że brakuje słów? Brzmi znajomo?
Zobacz, jak to wygląda z perspektywy twojego Anioła. Posłuchaj fragmentu z Apokalipsy św. Jana: „Przybył też inny anioł i stanął przy ołtarzu, trzymając złotą kadzielnicę. Dano mu dużo kadzideł, aby razem z modlitwami wszystkich świętych ofiarował je na złotym ołtarzu, który jest przed tronem. A dym kadzideł z ręki anioła wzniósł się do Boga wraz z modlitwami świętych”. (Ap 8, 3–4)
Możesz spróbować wyobrazić sobie tę scenę. Jeśli lubisz zapach kadzidła, przywołaj go teraz w pamięci. Zobacz anioła otrzymującego kadzidło. Dużo kadzidła. Ono zostaje połączone
z modlitwami świętych. Z twoimi modlitwami.
Nowy Testament nazywa świętymi po prostu wierzących w Chrystusa – ludzi w drodze. Zauważ: twoje westchnienie wcale nie musi być doskonałe, teologicznie bezbłędne ani spektakularne, by miało wartość w oczach Boga. Anioł bierze dokładnie to, co masz – nawet jeśli to tylko jedno bezradne „Jezu, pomóż”, ciche spojrzenie w sufit czy łzy bezsilności. Swoją czystą, pełną miłości obecnością dopełnia tę modlitwę, czyniąc ją pachnącą i wonną przed Bogiem.
Może nosisz w sobie przekonanie, że Bóg przyjmuje tylko modlitwy płomienne, długie
i nienaganne. Wizja św. Jana pokazuje coś zupełnie innego: to anioł zanosi dym modlitw.
On jest tłumaczem twojego serca. Owszem, Anioł nie zna najgłębszych tajników twojej duszy tak, jak zna je sam Bóg – taki wgląd ma wyłącznie Stwórca. Ale twój Stróż zna cię wystarczająco długo i uważnie, by czytać w tobie jak w otwartej księdze. Nie musisz go przekonywać o swoich dobrych intencjach. On je widzi. I wspiera cię właśnie wtedy, gdy brakuje ci tchu i słów.
Zobacz też, w czym anioł trzyma twoje prośby: to złota kadzielnica. Żadne twoje westchnienie, żadna cicha tęsknota ani lęk nie są traktowane w Niebie jako banał czy strata czasu. Dla Boga i twojego Stróża to jest skarb o ogromnej wartości. Nawet jeśli nie jesteś zadowolony ze swojego skupienia, każda myśl zwrócona ku Bogu trafia do tego złotego naczynia.
Co więcej: modlitwą jest nie tylko czas, który intencjonalnie rezerwujesz na pacierz, medytację czy adorację. Może nią być twój spokojny oddech, uważne prowadzenie samochodu, codzienna praca. Możesz modlić się nieustannie – tym, co robisz, i samą swoją obecnością. W towarzystwie Anioła Stróża modlitwa przestaje być egzaminem ze skupienia. Możesz być na niej rozkojarzony, zmęczony, możesz po prostu milczeć i oddychać obok Niego – a On będzie stał przed ołtarzem w twoim imieniu.
Nie musisz spełniać wyśrubowanych warunków wstępnych, przyjmować idealnej postawy ciała ani powtarzać sztywnych formułek, by doświadczyć tej bliskości. Wystarczy, że jesteś.
Jak ci się słucha o takiej modlitwie? Co z tego obrazu jest ci dziś najbliższe?
Mój osobisty Anioł Stróż ma kilka stałych zleceń. Jednym z nich są intencje, w których ludzie proszą mnie o modlitwę – to jego zadanie, by przedstawiać te sprawy Bogu, gdy mnie brakuje sił lub czasu.
Ty też możesz pomyśleć teraz o jednej konkretnej intencji, trosce lub relacji, którą trudno ubrać w słowa, albo w której czujesz kompletną bezsilność. Zamiast silić się na długie prośby i okrągłe zdania, oddaj ją wprost swojemu Aniołowi Stróżowi. Wystarczy proste, serdeczne westchnienie: „Nie umiem dziś o tym dobrze mówić. Weź tę sprawę w swoją złotą kadzielnicę i zanieś ją Ojcu za mnie”.
Jestem pewna, że twój Anioł będzie miał z tej prośby jeszcze więcej radości niż ty, otrzymując od niego wsparcie.
Pozdrawiam ciebie i twojego Anioła. Zapraszam cię na jutrzejszy odcinek – spotkamy Anioła Przewodnika z Księgi Wyjścia i sprawdzimy, jak uczyć się zaufania do Jego cichego prowadzenia w codziennych wyborach.
Maria Druch, Siostra od Aniołów
Dzień 5: Ochroń swój pokój
Szczęść Boże, cześć!
Jesteśmy dokładnie w połowie naszej nowenny. Weź głębszy oddech i zatrzymaj się w biegu dnia przy sobie i twoim anielskim Przyjacielu. Wczoraj anioł towarzyszył nam na pustyni bezsilności – był stróżem odpoczynku i regeneracji. Dziś wejdzie z nami w sam środek ognia. Bywa przecież tak, że życie nie daje nam luksusu natychmiastowego wycofania się na pustynię. Są dni, kiedy odnajdujemy się w samym środku trudnych okoliczności, napięć
i cudzych emocji. Stajemy w płomieniach.
Jakie myśli i obrazy przychodzą do ciebie, kiedy słyszysz tę metaforę? Co dziś jest twoim „piecem”? Trudna rozmowa, skomplikowana relacja, konflikt w pracy, lęk o zdrowie kogoś bliskiego, presja terminów czy atmosfera, w której dosłownie brakuje tchu? Jakie sytuacje tak cię „parzą”, że trwanie w nich staje się niemal nie do zniesienia?
W takich właśnie warunkach znaleźli się trzej młodzieńcy: Szadrak, Meszak i Abed-Nego.
Za wierność swoim wartościom zostali wrzuceni do rozpalonego do granic możliwości pieca. Sytuacja po ludzku była zupełnie bez wyjścia. Posłuchaj fragmentu Księgi Daniela: „Tymczasem anioł Pański zstąpił do pieca, w którym był Azariasz i jego przyjaciele, i odrzucił z pieca płomienie ognia. Sprowadził do środka pieca orzeźwiający wiatr, tak że ogień w ogóle ich nie dotykał i nie sprawiał im bólu ani nie wyrządzał krzywdy”. (Dn 3, 49–50).
Ta scena jest niezwykle poruszająca. Widzę w niej bardzo typowe działanie anioła – jeden z jego znaków rozpoznawczych. Zauważ: anioł nie gasi płomieni z zewnątrz. Nie likwiduje ich jednym gestem, ale zstępuje do środka, do samego jądra pożaru, pomiędzy płomienie. Staje się w pierwszej kolejności obecny. Staje przy młodzieńcach – już nie są sami. I dopiero wtedy zmienia warunki panujące wokół nich.
Widzimy zachwycający obraz: w piecu powstaje kojąca przestrzeń, wieje orzeźwiający wiatr, tworzący ochronną warstwę pomiędzy ludźmi, a ogniem. To potężna metafora wewnętrznego pokoju, który jest możliwy nawet wtedy, gdy zewnętrzne okoliczności są skrajnie, zabójczo gorące. Moje serce, moje wnętrze może pozostać ocalone i bezpiecznie chłodne.
Zadaniem twojego Anioła Stróża jest doprowadzić cię do celu – do pełni życia, do Nieba!
Nie ma tam dotrzeć jedynie twoja dusza, ale cała twoja istota: ciało, a wraz z nim twój układ nerwowy i twoje centrum – serce. Kiedy wokół kotłuje się mnóstwo trudnych spraw, kiedy bliscy nie potrafią w dojrzały sposób wyrażać swoich emocji i potrzeb, a w pracy panuje duszna atmosfera rywalizacji – to zupełnie naturalne, że w tobie kumuluje się napięcie i masz ochotę wybuchnąć. Rzadko kto uczy nas, jak regulować własne emocje, jak odczytywać sygnały, które nam dają, i jak je w sobie bezpiecznie pomieścić – te własne i te cudze.
Tym bardziej potrzebujemy wsparcia Anioła. Może on wytworzyć wokół ciebie niewidzialną tarczę – filtr, dzięki któremu nie musisz przejmować temperatury otoczenia. Ten ogień nie musi cię strawić.
To się jednak nie dzieje magicznie. Młodzieńcy w piecu nie wpadają w panikę, ale zaczynają śpiewać pieśń uwielbienia. Robią krok zaufania w kierunku Tego, który ma moc ich ocalić.
I kiedy uświadamiasz sobie, że obok ciebie stoi Ktoś silniejszy, komu niestraszne są żadne ognie, przestajesz panicznie walczyć o przetrwanie, a zaczynasz po prostu oddychać.
Jak w praktyce doświadczyć takiego filtra? Czasem dostajemy to doświadczenie jako dar, zupełnie niespodziewanie. Częściej jednak jest to owoc współpracy i zażyłości z Aniołem. Postępowania w prawdzie, że twoja wartość nie zależy od tego, co ktoś o tobie pomyśli albo powie. W odwadze bycia kimś odrębnym, kto nie musi za wszelką cenę spełniać cudzych oczekiwań. Ten filtr pojawia się często właśnie wtedy, gdy postawisz zdrową granicę, odejdziesz na krok w bok, zadbasz o dystans. A Anioł będzie cię w tym wspierał – podpowie, jak to zrobić i kogo poprosić o wsparcie.
Anioł pomoże ci też pamiętać, że cudze emocje nie są twoją odpowiedzialnością. Masz na nie wpływ, ale nie odpowiadasz za nie. Nie musisz wchodzić w rolę ratownika, ofiary ani sędziego. Nikt cię do tego nie zmusi. Nie musisz reagować ani decydować natychmiast. Możesz po prostu powiedzieć: „Chcę to przemyśleć, potrzebuję ochłonąć”.
Może się też zdarzyć, że Anioł zadziała w twojej obronie przez drugiego człowieka – kogoś, kto wejdzie do pokoju, rozładuje napięcie żartem, pomoże spojrzeć na sprawę z innej perspektywy i wyciągnie cię z pieca. Warto mieć oczy otwarte na takich ziemskich pomocników.
Jeśli czeka cię dziś nerwowa sytuacja, trudne spotkanie albo powrót do napiętej atmosfery – zatrzymaj się na ułamek sekundy przed przekroczeniem progu. Wróć pamięcią do tej sceny. Przypomnij sobie ten orzeźwiający wiatr pośród żaru. I poproś w duchu Anioła: „Wejdź ze mną w ten ogień. Chroń mój wewnętrzny spokój, chroń moje serce, żebym nie dał się spalić cudzym emocjom”.
Kiedy poczujesz, że rośnie w tobie ciśnienie i gorąco – jeśli tylko możesz, zrób sobie krótką przerwę, weź głęboki oddech i pamiętaj, że w twoim wnętrzu czuwa Ktoś, kto trzyma straż.
Możesz też zapisać swoje doświadczenie z dzisiejszego dnia albo wrócić do sytuacji z przeszłości, w której po ludzku można było spłonąć, a jednak Ktoś uchronił twoje serce.
Pozdrawiam ciebie i twojego Anioła Stróża. A jutro zapraszam cię do przestrzeni modlitwy, w której aniołowie przedstawiają nasze prośby Bogu.
Maria Druch, Siostra od Aniołów
Dzień 4: Odpocznij przy Nim
Szczęść Boże, cześć!
To już czwarty dzień nowenny – naszej wspólnej drogi z Aniołem Stróżem. Zanim przejdziemy do Słowa, zauważ przez chwilę swój oddech i pomyśl o tym, że w związku z tą nowenną niczego nie musisz. Że to jest przestrzeń, w której możesz zdjąć z siebie wszelką presję. Możesz po prostu być – dokładnie w takim stanie, w jakim dzisiaj jesteś.
Wczoraj przyglądaliśmy się przeszkodom zewnętrznym, kiedy wydaje nam się, że świat, albo Bóg przez anioła, krzyżuje nasze plany. Dziś stajemy wobec przeszkód wewnętrznych – kiedy to w nas kończą się zasoby, motywacja i siły do życia. Kiedy sami dla siebie stajemy się ciężarem.
Już teraz możesz zadać sobie pytanie: z jakim poziomem energii słuchasz tego nagrania?
Bez względu na to, czy to początek, środek, czy koniec twojego dnia: czy nie niesiesz w sobie wyczerpania, o którym nikomu nie mówisz, bo przecież „trzeba dawać radę”?
Eliasz też bardzo długo dawał radę. To wielki, heroiczny prorok, który dokonywał cudów.
I nagle ucieka przed groźbami królowej na pustynię – zupełnie złamany, wypalony i gotowy na śmierć. Posłuchaj fragmentu Pierwszej Księgi Królewskiej: „Sam zaś udał się na pustynię na odległość jednego dnia drogi. Usiadł pod jednym z janowców, prosząc o śmierć: «Panie, mam już dość wszystkiego, zabierz moje życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków». Potem położył się pod krzewem i zasnął. A wtedy anioł trącił go i powiedział: «Wstań i jedz!». Eliasz się rozejrzał i zobaczył przy swojej głowie placek i dzban wody. Posilił się więc, napił się i znowu się położył. Anioł Pana wrócił i drugi raz go trącił, mówiąc: «Wstań i najedz się, gdyż czeka cię długa droga!». Wstał więc, zjadł i napił się, a potem umocniony tym posiłkiem, szedł przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb”. (1 Krl 19, 4–8)
Z dzisiejszej perspektywy możemy przypuszczać, że Eliasz przeszedł załamanie nerwowe,
że doświadczył potężnego kryzysu psychicznego – może po prostu epizodu depresji. I w tym całym dramacie niesamowicie kojące jest zachowanie anioła. Zobacz – nie mówi Eliaszowi: „Ogarnij się, jesteś prorokiem, zaufaj bardziej, gdzie twoja wiara?”. Nie urządza mu rekolekcji, nie robi wyrzutów. Nie wpędza go w poczucie winy ani nie próbuje leczyć go pracą. Przynosi ciepły chleb, dzban wody i pozwala mu po prostu spać dalej. Anioł – choć sam jest czystym duchem – doskonale rozumie, że człowiek ma swoją biologiczną i emocjonalną pojemność. Człowiek nie jest aniołem. Nasza natura to nierozerwalna jedność: dusza i ciało, tak samo ważne. Dlatego jeśli chcemy pogłębiać swoje życie wewnętrzne, potrzebujemy robić to z uszanowaniem granic ciała. Kiedy ignorujemy sen, posiłek i odpoczynek, odbija się to nie tylko na zdrowiu, ale i na sferze ducha. Bóg nie powołuje nas do bezdusznego heroizmu, ale do miłości. Anioł nie będzie ci dokopywał, kiedy leżysz na łopatkach.
To trącenie, o którym mowa w tekście, to w istocie łagodne, budzące dotknięcie. Anioł szanuje proces regeneracji. Mówi: „Jedz, bo czeka cię długa droga” – nie zmusza do natychmiastowego zrywu, ale troszczy się o odbudowanie sił. Daje posiłek umożliwiający przetrwanie.
Twój Anioł Stróż doskonale zna i szanuje twoje granice. Nie ocenia twojej bezsilności, spadku nastroju, płaczu w poduszkę ani braku sił na modlitwę – taką, po której miałoby się poczucie, że „oto porządnie się pomodliłem”. W takich momentach nie stoi nad tobą z listą zadań, ale jest kimś, kto czuwa przy twoim śnie i osłania twój odpoczynek.
Jeśli w trudnych, ciemnych dniach słyszysz w swojej głowie oskarżenia i pretensje – wiedz, że nie pochodzą one od twojego Anioła. On raczej szepcze ci do ucha: „Masz pełne prawo do zmęczenia”, „To zupełnie naturalne, że ta sytuacja tak bardzo cię przytłoczyła”, „Możesz płakać, smucić się, nie mieć dziś ochoty na spotkanie z kimkolwiek”. Ale to będzie też głos, który cicho podpowie ci, gdzie szukać ratunku: „Może zadzwoń do kogoś bliskiego?”, „Może to jest właśnie czas, by poprosić o pomoc specjalistę?”. Zrobi wszystko, by ochronić twoje życie i zdrowie.
Jak ci się słucha o takim Aniele? Może właśnie dziś zaprasza cię do tego, by pozwolić sobie na odrobinę ulgi? Możesz zauważyć zmęczenie swojego ciała zupełnie bez poczucia winy. Bez natychmiastowego szukania rozwiązań i bez biczowania się listą zaległości. Co mogłoby dziś dać twojemu ciału sygnał, że jest bezpieczne? Że nie chcesz go tylko eksploatować i popędzać, ale doceniasz jego trud?
Podaruj sobie dziś jedną, konkretną rzecz, która odżywi twoje siły. Zjedz w spokoju ciepły posiłek bez telefonu w dłoni, połóż się spać pół godziny wcześniej, zaparz dobrą herbatę, albo po prostu powiedz sobie w myślach: „Teraz nie muszę nic” – i nastaw minutnik choćby na pięć minut czystego nic nierobienia.
Jeśli chcesz, możesz też zapisać sobie listę prostych rzeczy, które wspierają cię w powrotach do równowagi. Może to twórczość, ulubione hobby, spacer albo rower. A kiedy położysz się spać lub usiądziesz, by odpocząć, możesz cicho westchnąć do Anioła Stróża: „Czuwaj przy mnie, ja po prostu odpocznę”.
Pozdrawiam ciebie i twojego Anioła. Wierzę, że uda wam się dziś złapać choć chwilę prawdziwego wytchnienia. I zapraszam cię jutro na spotkanie z aniołem, który zszedł w sam środek ognia, by przynieść chłodzący powiew ocalenia trzem młodzieńcom w piecu.
Maria Druch, Siostra od Aniołów
Dzień 3: Zatrzymaj się
Szczęść Boże, cześć!
Jesteśmy w trzecim dniu nowenny z Aniołem Stróżem. Weź głębszy oddech, zwolnij na te kilka minut i zatrzymaj się ze mną przy Słowie.
Wczoraj, w historii Rafała, zobaczyliśmy, jak obecność anioła wspiera nas w codzienności – jak daje poczucie bezpieczeństwa i spokojną pewność w drodze. Wszystko układało się harmonijnie, sprawy rozwiązywały się krok po kroku. Ale co zrobić, kiedy na tej drodze nagle wyrasta mur? Jak reagujesz, gdy ucieka ci autobus, psuje się sprzęt, cały plan się sypie, a ktoś swoją decyzją krzyżuje twoje zamiary? Może pojawia się złość, irytacja, obwinianie albo chęć przeforsowania sprawy za wszelką cenę? To zupełnie naturalne. Czegoś bardzo podobnego doświadczył prorok Balaam. Miał swój własny, precyzyjny plan: pojedzie na oślicy na wezwanie króla, rzuci przekleństwo na Izraelitów i odbierze nagrodę. Wiedział wprawdzie, co mówi Bóg, ale uznał, że jego pomysł jest po prostu lepszy. Posłuchaj fragmentu z Księgi Liczb: „Bóg jednak rozgniewał się na niego, że wyruszył. Anioł Pana zastąpił mu drogę, gdy Balaam w towarzystwie dwóch służących jechał na swojej oślicy. Oślica zobaczyła anioła Pana, stojącego na drodze z obnażonym mieczem w ręku. Zboczyła więc z drogi i poszła w pole. Balaam zaczął bić oślicę, aby ją zawrócić na właściwą drogę. (…) Gdy oślica ujrzała anioła Pana, upadła pod Balaamem. On ogromnie się rozgniewał i zaczął ją okładać kijem. Wtedy Pan sprawił, że oślica przemówiła do Balaama (…)
Wówczas otworzył Pan Balaamowi oczy i ten zobaczył anioła Pana, stojącego na drodze z obnażonym mieczem w ręku. Wtedy Balaam pokłonił się i przypadł twarzą do ziemi. Anioł Pana rzekł do niego: «Czemu to trzykrotnie biłeś swoją oślicę? To ja wyszedłem, aby ci zastąpić przejście, ponieważ ta droga jest dla ciebie zgubna»”. (Lb 22, 22–23a. 27–28a.
31–32)
Balaam w tej historii widzi wyłącznie swój cel. Kiedy zwierzę staje dęba, on dostrzega w tym tylko złośliwość losu, wpada we wściekłość i bije oślicę. Tymczasem to, co uważa za nieznośną przeszkodę, dosłownie ratuje mu życie. Gdyby oślica nie zboczyła z traktu, ta wyprawa skończyłaby się dla niego tragedią.
Jak często bywamy dokładnie tacy, jak Balaam? Chcemy zrealizować swój scenariusz za wszelką cenę. Złościmy się na czerwone światło, zapomniany portfel, nagłą infekcję, korek
w drodze na ważne spotkanie czy odwołany wyjazd. A może właśnie w takich momentach twój Anioł Stróż staje w poprzek drogi? Może staje się zbawienną przeszkodą, by uchronić cię przed czymś, czego w danym momencie zupełnie nie widzisz?
Aniołowie, choć są czystymi duchami, mają realny wpływ na materię i okoliczności. Anioł Stróż widzi znacznie dalej niż za najbliższy zakręt. Chroni cię nie tylko przed fizycznym niebezpieczeństwem czy wypadkiem, ale nierzadko przed relacją, która mogłaby cię głęboko zranić; przed decyzją podjętą w pośpiechu i emocjach; przed wypaleniem czy wejściem
w ślepą uliczkę.
To oczywiście nie oznacza, że każde życiowe potknięcie jest od razu znakiem, że robisz coś złego. Rozeznawanie to o wiele więcej niż proste zestawianie sukcesów i porażek. Chodzi o coś głębszego: niezależnie od tego, dlaczego spotyka cię zmiana planów, frustracja czy nagły zwrot akcji – Bóg przez twojego Anioła jest w tym razem z tobą i potrafi wyprowadzić z tej sytuacji dobro.
O jaką postawę więc chodzi, kiedy rzeczywistość miesza w twoich planach?
Zacznij od uznania prawdy. Nazwij wprost to, co czujesz: złość, bezradność, szok, zniecierpliwienie – wszystko to, co odzywa się w ciele. Bez oceniania i upiększania. Dopiero na tej prawdzie możesz oprzeć cichą ufność: „Skoro tak się stało, widocznie Ktoś jest przy mnie i czuwa, by wyprowadzić z tego dobro”.
Przyjaźń z Aniołem uczy pokory wobec faktów. Jeśli coś za nic nie chce pójść do przodu, zamiast wściekać się na współczesne „oślice” – na opóźnienia, awarie czy ludzi wokół – warto wziąć oddech i zapytać w sercu: „czy to nie jest moment, w którym Ktoś próbuje mnie zatrzymać?”
Zapraszam cię, aby dziś zatrzymać się w tej jednej chwili, kiedy pojawi się zniecierpliwienie, pośpiech albo frustracja, że sprawy nie toczą się tak, jak zostało zaplanowane.
Zamiast walczyć z rzeczywistością, zauważ swoje emocje i sprawdź, czy masz w sobie przestrzeń, by zwrócić się do Anioła. Nie chodzi o dziękowanie na siłę. Kiedy czujesz złość to nie jest jeszcze czas na wdzięczność. Do niczego się nie zmuszaj. Wystarczy samo zatrzymanie. Ta krótka pauza potrafi zrobić miejsce na zaufanie, że On wie lepiej.
Jeśli chcesz, możesz dziś przypomnieć sobie jedną sytuację z przeszłości, która w pierwszej chwili wydawała się porażką lub dotkliwą stratą, a z perspektywy czasu okazała się prawdziwym ocaleniem.
Pozdrawiam ciebie i twojego Anioła Stróża. Do usłyszenia jutro – dotkniemy wtedy tematu bezsilności i wyczerpania, spotykając proroka Eliasza pod krzewem janowca, gdzie anioł z wielką troską pochyli się nad jego zmęczonym ciałem.
Maria Druch, Siostra od Aniołów
Dzień 2: Zaproś Go do prozy
Szczęść Boże, cześć!
Jak się masz w drugim dniu nowenny z aniołami? Weź głębszy oddech, zatrzymaj się na chwilę… po to, żeby za moment ruszyć dalej. Wczoraj spotkanie Daniela z aniołem uświadomiło nam majestat i potęgę anielskiego bytu. Dziś schodzimy z wyżyn objawienia prosto na ziemię: w kurz drogi, w zmęczenie, przebodźcowanie i zwykłe sprawy do załatwienia. Czy w twojej codzienności jest miejsce na anioła? Kiedy stoisz w korku, robisz zakupy, pierzesz albo wypełniasz tabelki w pracy?
Dzisiejszy bohater doświadczył właśnie takiej, bardzo powszedniej obecności anioła. Tobiasz szuka przewodnika i towarzysza podróży. Ma za zadanie odebrać pieniądze i załatwić sprawy ojca w dalekim mieście. Posłuchaj fragmentu z Księgi Tobiasza: „Tobiasz poszedł, aby poszukać kogoś, kto by znał drogę i wyruszył z nim do Medii. Wyszedł i zobaczył przed sobą anioła Rafała. Tobiasz nie wiedział, że jest to anioł Boży. Zapytał go więc: «Młodzieńcze, skąd jesteś?». Ten odpowiedział: «Jestem Izraelitą, jednym z twoich braci, a przybyłem tutaj, aby znaleźć pracę». Rzekł więc do niego: «Czy znasz drogę prowadzącą do Medii?». Odpowiedział: «Tak, bywałem tam wiele razy i znam bardzo dobrze wszystkie drogi» (…). Wtedy Tobiasz powiedział: «Młodzieńcze, zaczekaj na mnie, dopóki nie pójdę i nie opowiem tego ojcu. Jesteś mi potrzebny, aby mi towarzyszyć. Wynagrodzę cię za to». Rzekł mu: «Będę czekał, tylko nie trać czasu» (…) Młodzieniec wyruszył w drogę razem z aniołem. Towarzyszył im także pies”. (Tb 5, 4–6. 8; 6.1)
Zachwyca mnie ten opis. Tobiasz wyszedł szukać człowieka, a znalazł anioła. Choć zupełnie o tym nie wiedział. To mi mówi, że Rafał nie zstępuje w błyskawicach ani w złotych szatach, jak u Daniela, ale wygląda jak zwykły człowiek. I mówi prosto: „znam tę drogę, byłem tam wiele razy”. Zupełnie tak, jakby chciał powiedzieć: „to mnie szukasz”.
Czasem wydaje nam się, że tylko drugi człowiek może być dla nas oparciem, że tylko ludzie mogą nas uratować. A anioł w tych momentach jest tuż obok i cicho przypomina: „jestem tutaj, możesz wybrać mnie. Nie musisz z rozpaczą szukać wsparcia gdzie indziej, ja mogę ci towarzyszyć”.
I zauważ, że misja Rafała przy Tobiaszu nie dotyczy wielkiej teologii – chodzi o odebranie długu, drogę, bezpieczeństwo przed dzikimi zwierzętami, a potem o miłość i założenie rodziny. Twój Anioł Stróż nie jest przydzielony tylko do twoich modlitw w kościele. Interesuje go absolutnie wszystko, czym żyjesz: twój grafik zajęć, relacje, praca, to, co cię dziś stresuje i to, co wywołuje uśmiech. Jestem pewna, że mój Anioł Stróż jest przy mnie
i śmieje się ze mną, gdy dla relaksu oglądam nagrania ulubionych stand-uperów.
Jak często czujesz, że gubisz się w swoim życiu, nie wiesz, jak rozwiązać daną sprawę albo dokąd iść? Twój Anioł zna tę drogę. Jest w pełni obecny w twojej rzeczywistości, nawet kiedy o nim nie pamiętasz. Dzięki swojej inteligencji, bystrości i zdolności przewidywania może być twoim najlepszym doradcą i towarzyszem w rozeznawaniu.
Zwróć uwagę na ten detal z końcówki tekstu: „Młodzieniec wyruszył w drogę razem z aniołem. Towarzyszył im także pies”. To obraz całkowitej normalności. Przyjaźń z Aniołem Stróżem nie odrywa cię od ziemi – ona uświęca to, co najbardziej powszednie. I jeszcze ten pies… Tak, twój pies, kot czy świnka morska też są ważne dla twojego Anioła, bo ważne jest dla niego to, co jest drogie tobie. Nie wiem, czy wiesz, ale świętemu Janowi Bosco anioł stróż ukazywał się właśnie w postaci szarego psa – ten pies miał nawet swoje imię: Grigio.
Kiedy skończy się to nagranie, wyjdziesz z pokoju, wsiądziesz do auta, pójdziesz na spacer albo usiądziesz do komputera – nie zmieniaj nastroju na „odświętny”. W doświadczaniu obecności anioła nie potrzeba żadnej sztucznej powagi ani pompy. On jest przy tobie tak samo, jak był pół godziny temu. Wie, jak chrapiesz i jak wyglądasz z nieświeżymi włosami.
Możesz po prostu powiedzieć do niego w myślach albo szeptem: „Idziemy razem. Znasz tę drogę lepiej niż ja”. I zaprosić go do jednej, najbardziej zwyczajnej lub nużącej czynności dnia – może właśnie do czegoś, czego bardzo nie lubisz robić?
Możesz też zanotować sobie, w jakim momencie dnia chcesz o nim szczególnie pamiętać,
a wieczorem sprawdzić, jak ci z tym poszło. Co ważne: jego obecność przy tobie wcale nie zależy od twojej pamięci. Nawet jeśli o nim zapomnisz – on po prostu jest! Wystarczy, że dasz mu znać teraz. On stawi się na to spotkanie.
Pozdrawiam teraz ciebie i twojego Anioła. Zapraszam was oboje jutro – przyjrzymy się wtedy sytuacji, w której anioł staje na drodze jako zbawienna przeszkoda i ratuje nas przed nami samymi.
Maria Druch, Siostra od Aniołów.
1 dzień. Zachwyć się.
Szczęść Boże, cześć, cieszę się, że tu jesteś! Zaczynamy dziś wspólną drogę dziewięciu dni
z Aniołem Stróżem. Drogę bliskości i przyjaźni. Weź teraz głębszy oddech, zwolnij na te kilka minut, które chcesz podarować sobie i swojemu anielskiemu Przyjacielowi.
Z czym wchodzisz na tę drogę? Jakie wyobrażenie anioła w sobie nosisz? Z czym kojarzy ci się słowo „anioł”? Czy kiedy o to pytam, pojawia się przed twoimi oczami jakiś konkretny obraz, ikona, jakaś zasłyszana historia, a może wspomnienie z twojego życia? To twój punkt wyjścia. Nawet jeśli oceniasz go jako dziecięcy, naiwny czy infantylny – to zupełnie
w porządku, taki może być. W ciągu najbliższych dni będziemy wspólnie odkrywać prawdę
o aniołach, którzy łączą w sobie potęgę i bezgraniczną czułość. Będzie nam o nich mówić Słowo Boże. Dziś posłuchaj fragmentu z Księgi Daniela: „Podniosłem oczy i zobaczyłem kogoś ubranego w lnianą szatę, a jego biodra były przepasane najwspanialszym pasem ze złota. Jego ciało było jak drogocenny kamień, jego twarz – jak blask błyskawicy, jego oczy – jak pochodnie płonące, jego ramiona i nogi – jakby z błyszczącej miedzi, a dźwięk jego głosu – jak krzyk tłumów. Opuściły mnie siły, bardzo pobladłem i osłabłem, tak że nie mogłem ustać na nogach. Słyszałem, jak ten ktoś mówił. Na dźwięk jego głosu, nieprzytomny upadłem na twarz. Lecz oto dotknęła mnie czyjaś ręka. Zaczęły mi drżeć kolana i dłonie. Powiedział do mnie: «Danielu, obdarzony łaską, słuchaj uważnie, co ci powiem. Wstań, bo zostałem posłany do ciebie». Gdy jeszcze to mówił, wstałem, drżąc cały. Powiedział do mnie: «Nie bój się, Danielu, bo już pierwszego dnia, gdy starałeś się usilnie to zrozumieć i z powodu tych słów uniżałeś się przed Bogiem, twoje modlitwy zostały wysłuchane. Ja przyszedłem ze względu na twoje słowa»”. (Dn 10, 5–6. 8b–12)
Daniel opisuje anioła, używając ludzkich, zmysłowych określeń. Choć aniołowie są bezcielesnymi duchami, jako ludzie nie mamy innego sposobu, by ich sobie przybliżyć, niż przez naszą wyobraźnię opartą na zmysłowych doświadczeniach. Ta scena uświadamia nam jednak potęgę tego, kto jest posłany przez Boga. Anioł został stworzony jako czysty duch – nie potrzebuje jedzenia ani snu, nie ogranicza go przestrzeń, nie ma dla niego zamkniętych drzwi. Przerasta nas swoją mądrością, inteligencją i siłą woli.
W pierwszym momencie to zderzenie anielskiej potęgi z kruchością i delikatnością człowieka może powalić na kolana – dokładnie tak, jak Daniela. Anioł jednak nie paraliżuje go swoją obecnością. Wyciąga do niego rękę, pomaga mu stanąć pewnie na nogach, wyprostować się. Zdejmuje z niego lęk i drżenie.
Tak, jak przy Danielu, tak samo przy tobie obecny jest twój Anioł Stróż, od pierwszego dnia. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że od początku całe twoje życie jest otoczone jego opieką. On był świadkiem twojego pierwszego oddechu, uśmiechu i kroku. Towarzyszy ci wiernie w każdym momencie życia – w chwilach sukcesu i przy upadkach, w tłumie
i w najgłębszej samotności. Bez oceniania i bez zniecierpliwienia. Anioł szanuje twoją wolność i pozostaje w ciągłej gotowości, żeby wejść z tobą głębiej w relację. Dać się lepiej poznać, dać wyraźniej odczuć swoją obecność. Nie jest bezczynny, ale robi dokładnie tyle,
na ile mu pozwalasz. Czeka na znak, że zauważysz go przy sobie. Myślę, że to nie przypadek, że słuchasz właśnie tej nowenny. To zaproszenie od Przyjaciela.
Mam taki pomysł, żeby – na ile to tylko możliwe – po wysłuchaniu tego nagrania nie biec
od razu do kolejnych zadań. Wystarczy trzydzieści sekund uważnego zatrzymania przy osobie, która stoi obok ciebie, choć jej nie widzisz. Możesz zwrócić się swoimi słowami do Anioła Stróża. Tak po prostu. Wyrazić ciekawość, wdzięczność, albo powiedzieć cicho: „cieszę się, że jesteś przy mnie”.
Jeśli chcesz, możesz też przez kolejne dni zapisywać sobie jedno słowo lub myśl, która pojawi się w tobie zaraz po wysłuchaniu odcinka. Możesz też wziąć dzisiejszy fragment na osobistą modlitwę. Co z niego zabierasz dla siebie? Może dziś blisko ci do Daniela, którego opuściły siły? Nawet jeśli tak jest – pamiętaj, że nie jesteś w tym sama. Nie jesteś w tym sam.
Pozdrawiam twojego Anioła Stróża i zapraszam cię jutro na drugi dzień nowenny, kiedy wyruszymy w drogę razem z młodym Tobiaszem i aniołem Rafałem.
Maria Druch, Siostra od Aniołów.
Fragmenty biblijne zostały zaczerpnięte z Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu Wydawnictwa Świętego Pawła, 2008.